sobota, 22 lutego 2014

rozdzial 15

uslyszalam dzwonek w telefonie, wstalam z lozka i wyjelam go z torebki.
Niall, super jeszcze tego mi brakuje, mimo tego ze wcale nie chcialam  to i tak otwozylam wiadomosc.
''do zobaczenia w szkole ksiezniczko''
co to ma do cholery byc? najpierw ze mna zrywa a teraz takie cos?
o co mu chodzi.
Chciałam zadzwonić do niego ale wtedy musialabym wszystko wyjasniac a tego nie mam zamiaru robic.. Czułam się zmęczona więc poszłam do łazinki by wziąć szybki prysznic, polożyłam sie do łóżka i zasnełam.

-czesc, Kat- uslyszalam piskliwy glos, to na pewno Zoe, odwrucilam sie
-czesc Zo,
-slyszalam ze ty i Niall to koniec, cala szkola o tym mowi
-naprawde?
-chodza tez plotki ze Niall powiedzial ze to byla tylko strata czasu, a ty jestes
B-E-Z-N-A-D-Z-I-E-J-N-A...
 wtedy poczulam ze splywa mi pojedyncza lza po policzku. szybko ja wytarlam i ucieklam od Zoe.
jak on tak moze? pobieglam do szafki, kiedy ja zamykalam pojawil sie Niall.
-czesc, ksiezniczko
rzucilam mu nienawistne spojrzenie, kiedy chcialam isc dalej zlapal mnie za nadgarstek
-powiedzialem, do zobaczenia w szkole czyli sie widzimy.
-zostaw mnie wreszcie!
udalo mi sie uwolnic, bieglam przez korytarz az w koncu na kogos wpadlam, swietnie teraz jeszcze bede musiala sie tlumaczyc, podnioslam glowe
-oooo Li sorry- usmiechnelam sie
-nic sie ie stalo- wstalysmy z  podlogi
szlysmi przez korytarz az ona zaczela znow gadac
-hmmm czyli...-zastanawiala sie
-czyli co?
-czyli ty i Niall to juz koniec?
-tak,
-nareszcie, mosze przyznac ze kompletnie do siebie nie pasowaliscie.-zaczela sie smiac
ale ja nadal do niego cos czuje... nie wiem co ale tak jest.



CDN
-Van


i juz mina tydzien,  dziekuje wszystkim czytajacym bloga. :)))))
ale prosze zostawiajcie komentarze :)))))

-

piątek, 21 lutego 2014

rozdzial 14 czesc 2

szlam sama przez park, i uslyszalam jak ktos mnie wola
-kat, czekaj!
-czesc Li, przepraszam ze tu musialas przychodzic

OCZAMI   LI
-no ale co sie stalo?
-nic.-odparla, wtedy pociekly jej lzy, przytulilam ja
-hej...
-przepraszam- powiedziala jeszcze raz i poszla
patrzylam sie jak odchodzi, w strone jej domu. krzywo sie popatrzylam i poszlam w druga strone.
o co jej chodzi, ciagle myslalam o tym co  sie stalo, skoro ona mi nie powie to mosze sie dowiedziec niestety od niego.
weszlam po schodach, bez pukania weszlam do jego pokoju
-Niall
-naucz sie pukac, a teraz wyjdz! prosze- dodal ciszej 
-nie chce sie wtracac w sprawy twoje i Kat, ale zastanow sie ona juz wiecej nie zniesie, i albo ty to zrobisz albo ja,a wiesz jaka bedzie moja decyzja.-
-ja...
-co ty?


OCZAMI NIALL'a

-dobrze,
-co dobrze?
-ty, podejmij ta  decyzje
znieruchomiala, nie spodziewala sie tego, ale nie bede zmoszac Kat do niczego, ona nigdy nie chciala ze mna byc to ja ja zmosilem.
-ale...
-tak, zrob a teraz wyjdz!
nie spodziewalem sie ze wyjdzie ale jednak to zrobila, wybralem numer Kat i napisalem wiadomosc.
nastepny rozdzial chce juz zadedykowac, dziewczynie ktora napisala mi na emailu najpiekniejszy komentarz jaki dostalam kiedykolwiek!!! dziekuje!!! na prawde dziekuje!!!
-VAN
na moim 2 blogu pojawil sie rozdzial 1 czesc 2 ZAPRASZAM
-VAN

rozdzial 14 czesc 1

zapukalam, do drzwi. nikt nie otworzyl, zapukalam drugi raz, i nic. zapukalam trzeci i czwarty raz, uslyszalam kroki.
-co sie tak spieszysz ksiezniczko.
-nie, spiesze
-ychy oczywiscie
-wpuscisz mnie czy nie?
-skoro nalegasz to choc.
weszlam do jego duzego domu, zdjelam kurtke i buty, Niall zapytal czy chce sie czegos napic
-ostatnio jak cie poprosilam o wode, to...
-przepraszam cie, za tamto,
krzywo sie usmiechnelam,
-tak, poprosze wode- poslal mi ten wspanialy usmiech
weszlismy na gore, do jego pokoju,
-to po co mialam do ciebie przyjsc?
-chce ci powiedziec, ze nam nie wyjdzie...-spojrzal smutno na podloge- to nie byl najlepszy pomysl... ty wcale nie chcesz byc ze mna,
dobra, kompletnie go nie rozumialam najpierw mysli tylko o sobie, dje mi jakies serce a teraz mowi ze nie bedziemy razem?
-ja chyba juz pojde...
zeszlam na dol, ubralam sie z powrotem  i wybieglam z domu, on nie poszedl za mna, dalej siedzial w pokoju gapiac sie na pusta sciane.
nie wiem kompletnie o co mu chodzi. rozplakalam sie i zadzwonilam do Li
-czesc cos sie stalo?
-nie, choc wlasciwie to tak
-co? znowu on prawda?
-masz czas?
-dla ciebie zawsze
-przyjdziesz to parku, prosze?-znow pociekla mi lza
-juz ide, czesc
-pa

środa, 19 lutego 2014

rozdzial 13-rozmowa

N-''masz czas jutro''
K-''yyyy chyba tak''
N-''to przyjdz, do mnie o 18''
K-''skoro nalegasz....''
N-''to do zobaczenia... ksiezniczko''
 zasmialam sie, odlozylam telefon i poszlam spac.

rozdzial 13 czesc 2

usiedlam na kzesle w kuchni obserwujac moje napite kolezanki.
wtedy uslyszalam ze ktos dzwoni do drzwi, gospodyni najwyrazniej za dobrze sie bawila z naszym kolega aby uslyszec wiec ja poszlam otwozyc za nia.
widok na progu, mnie zaskoczyl ale ucieszyl
-Niall
-Kat
przytulilam go, potem zblizylam wargi do jego ust czekajac na jego reakcje ale to on w koncu ich dotknal.
popatrzylam na niego, jeszcze raz przytulilam.
-przyjechales
-nie do konca... nigdzie nie wyjezdzalem
-oklamala mnie
-nie chcialem z toba gadac.... to moja wina, poprosilem ja
-uuuuuch
jeszcze raz go przytulilam.
-wejdzziesz???
-tak wg to wszystkiego najlepszego
-dziekuje- pocalowalam go w policzek
-to dla ciebie
podal mi pieknie opakowane pudelko, nie chcialam go jeszcze otwierac postanowilam ze zrobie to w domu. zaprosilam go do srodka nie zwazaja na to ze to nie moj dom, i wtedy wszyscy zaczeli sie na nas gapic. acha, czyli jednak Niall dalej budzi postrach wsrud innych. zasmialam sie, niestety bardzo glosno a wtedy to juz nie gapili sie na nas tylko na mnie jak na idiotke.
szybko zeszlam z ich pola widzenia.
dochodzila polnoc.
-dobra ja juz  musze isc, nie zapominajmy ze mam szlaban
zasmialismy sie i zaczelam sie zbierac.
-odprowadze cie... ksiezniczko- zaoferowal mi Niall, a ja spiorunowalam go wzrokiem
-z checia
wyszlismy, czas z nim lecial tak szybko nim sie obejrzalam bylismy pod moim domem
-no to hej
-do zobaczenia Kat
weszlam po schodach do pokoju, i przypomnialam sobie o prezencie.
wyjelam z kurtki pudelko, rozpakowalam


ale sliczne, wybralam numer Nialla, nie odbieral,
wkurzylam sie, ale trudno wkoncu tez ma swoje zycie.
poszlam sie przebrac i wrucilam do lozka,
wtedy dostalam wiadomosc od Nialla.











CDN

rozdzial 13 czesc 1

byla juz 17, zaczelam sie przygotowywac. wyjelam wszystkie sukienki w jakich moglam isc jednak tak szczerze nie podobala mi sie zadna, wiec szybko sie zebralam i poszlam do sklepu.
od poczatku, spodobala mi sie, krotka bezowa koronkowa sukienka, nie zastanawialam sie za dlugo wybralam swoj rozmiar, idealne 34 i poszlam do kasy.(jak chcecie to macie link http://static2.iwoman.pl/i/galeria/241/21/473329.jpg)
poszlam do pokoju, odswierzylam i przebralam i umalowalam. zeszlam na dol nalozylam jeszcze szpilki, i poszlam do Ce.
-czesc kochana!- niezdazylam nawet zapukac a ona juz mi otwozyla
-hej
-wszystkiego naj!!!!!- krzykneli wtedy nasi znajomi za nia
-och, dziekuje,-pociekla mi pojedyncza lza
wtedy odeszli a ja spokojnie sie rozebralam. ( z kurtki oczywiscie ;)
-spokojnie, tym razem nie bedzie TYLE piwa, ale wiesz, tak ze wg to nie obiecuje...
zasmialam sie, ale dzisiaj chcialam o wszystkim zapomniec i napic sie.
wzielam szkolanke z piwem ze stolu w saloniei zaczelam tanczyc.
po godzinie zaczelam sie juz nudzic, szkoda ze Nialla i Li tu nie ma pomyslalam. no i po co??? wszystkie wspomnienia nawrocily.
usiedlam na kzesle w kuchni obserwujac moje napite kolezanki.
wtedy uslyszalam ze ktos dzwoni do drzwi, gospodyni najwyrazniej za dobrze sie bawila z naszym kolega aby uslyszec wiec ja poszlam otwozyc za nia.


wtorek, 18 lutego 2014

rozdzial 12

drogi pamietniku           12.10.12r
za dwa dni sa moje urodziny, jego nie ma,jej tez nie, wyjechali do Londynu, zostawiajac mnie tu sama. stracilam wszystko, rodzice nie odzywaja sie do mnie po tym jak dowiedzieli sie ze zrobilam impreze. Amber wyjechala do szkoly z internatem, CeCe jest chora a z Zoe nie chce mi sie gadac, jedynie komu moge zaufac to James, mimo ze w moim zyciu zjawil sie niedawno to wiem ze moge mu zaufac.

odlozylam dlugopis na miejsce a pamietnik schowalam za obraz wiszacy nad lozkiem.
wstalam z lozka i zeszlam na dol
-czesc- powiedzialam, nic mi nie odpowiedzieli tylko spojrzeli sie na mniei od razu odwrucili wzrok- nie mozecie sie tak na mnie wyrzywac, dobra przyznaje sie zrobilam zle ale czy to oznacza ze juz nie zasluguje abyscie sie od mnie odzywali?przepraszam was, tak...
-dobrze wybaczam ci- zaczela mama- ale to nie oznacza ze nie masz szlabanu
-dziekuje
weszlam do kuchni wzielam kanapke ze stolu i poszlam do pokoju. przynajmniej mi wybaczyli.
minal piatek i sobota. tak jak zawsze- nudno.
dzisiaj byla niedziela, moje urodziny, bez Li nie beda takie same.
wtedy uslyszalam dzwonek w telefonie  oznajmujacy ze dostalam wiadomosc.

-wszystkiego najlepszego z okazji 17 urooooooodzin!!!!
-CeCe i Zoe
-dzieki-     odpisalam
-dzisiaj u mnie o 18 :*
-nie moge mam szlaban :(
-musisz, pa
 -mamo skoro dzis sa moje urodziny- zaczelam-to czy moglabym wyjsc o 18 do CeCe?
-tak oczywiscie- i ty sie jeszcze pytasz a propo twoich urodzin....
-tak?
-to odemnie i Mika
podala mi kluczyki z przywieszka KAT
-wyjdz stoi przed domem- usmiechna sie moj ojczym  czym predzej wybieglam z domu
- jest cudowny, dziekuje zucilam sie im na ramiona
-prosze
wrocilismy do domu, usiedlismy przy stole, i mama wtedy przyniosla duzy wisniowy tort. 

rozdzial 11

usiadlam przed telewizorem i zaczelam uzalac sie nad swoim zyciem, jesc lody czekoladowe, idealne na zlamane serce.
i uslyszalam dzwonek w telefonie,
-halo?
-Katnis,
-Niall. Ja... dlaczego ode mnie nie odbierales!
-nie mielismy o czym gadac
-no chyba jednak mamy
-nie, nie mamy ksiezniczko,
-ma...
pi pi pi, rozlaczyl sie. s-u-p-e-r
nastepnego dnia w szkole go nie bylo, Li tez. Nie przychodzili do konca tygodnia, nie chcialam sie narzucac ale to juz przesada mosze do nich przjsc dzisiaj.
zapukalam do drzwi ich domu. jednak otworzyla mi jakis nieznajomy mi mezczyzna.
-moge w czyms pomuc?
-gdzie sa Li i Niall co z nimi zrobiliscie?
-poprzednia rodzina przeprowadzila sie..
-gdzie?
-sama sie ich zapytaj. dowidzenia
zamkna drzwi, a ja zeszlam po schodach chwile popatrzylam sie jeszcze na dom i wyszlam z podwoza.
to nie mozliwe Lil zadzwonila by do mnie, cos mosialo sie  stac, zniknela by tak bez sladu, bez pozegnania. moze po prostu nie chciala mi mowic, bo sie jej uczepilam. ale... i co ja mam myslec
wybralam numer Li trzy sygnaly cztery poczta dlosowa. co jest
wtedy uslyszalam dzwonek telefonu czym predzej odebralam aby osoba nie zmienila zdania, moze na prawde jestem taka upierdliwa
-halo
-czesc Kat
-Li, gdzie ty jestes
-ojciec nas zabral 3 dni temu
-gdzie?
-do Londynu, i nie wiem czy jeszcze z sie spotkamy...
-jak to?
-mowie, ze nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek sie spotkamy
-czemu?
-bo zostaje w Londynie
wtedy urwal sie sygnal, jak to zostaja w Londynie, czemu, po co? 
 

poniedziałek, 17 lutego 2014

rozdzial 10 czesc 2

wchodzilam na teren szkoly i wtedy zatrzymali mnie jacys kolesie, pierwszego dnia w szkole ich chyba widzialam , nie chyba tylko na pewno ''koledzy'' Niall'a
-czego chcecie?
-co tak ostro kochanie
otoczyli mnie a ja nie wiedzialam ,co mam robic.
wtedy poczylam jak jeden z nich klepie mnie po tylku.
-odwalcie sie ode mnie.-moj glos nie brzmial pewnie, raczej piskliwie
-Niall sie na ciebie skarzyl, przyszlismy cie upomniec kotku, bedziemy cie obserwowac, lepiej uwazaj
wtedy poczylam okropny bul na policzku, jeden z tych dupkow  walna mnie z liscia, odeszli ze smiechem. a ja z bulu sie rozplakalam.
w co ja sie wplatalam?
na lekcjach ciagle myslalam o tym co sie wydarzylo rano nie moglam o tym zapomniec.
Li nie bylo w szkole Nialla tez, chce a raczej musze z nim pogadac
wracajac do domu weszlam do cukierni kupilam lody ciastka i slodycze.
usiadlam przed telewizorem i zaczelam uzalac sie nad swoim zyciem, jesc lody czekoladowe, idealne na zlamane serce.
i uslyszalam dzwonek w telefonie,
-halo?
-Katnis,
-Niall. Ja...





CDN

kolejny rozdzial bedzie bardzo zaskakujacy, ale niestety dopiero jutro
pozdrawiam
-VAN
ps. dla wszystkich ktozy ida teraz spac dobrejnocki :)

.

rozdzial 10

''Czesc to znowu ja, moze wreszcie zechcesz odebrac, ....prosze''. kolejna wiadomosc nagrana Niall'owi. nie odebral, nie oddzwonil nawet nie raczyl napisac. super, teraz jeszcze bedzie sie zachowywal jak dziecko.
mosze sie z nim spotkac... teraz!
zadzwonilam do drzwi, otworzyla mi jakas kobieta, nie wiedzialam co powiedziec, kto to do cholery jest? i wtedy przypomniala mi sie rozmowa z Li, ''przyjerzdza do mnie mama'' aaaaaaaaaaa
-dzien dobry, czy jest moze Niall?
-yyy jak sie nazywasz?
-Katniss
-wiesz co Kat wyszedl chwile temu.
wiem ze klamala, ale ja MUSIALAM z nim pogadac.
-przepraszam
przepchnelam sie przez nia i skierowalam sie na gore do slynnego czarno bialego pokoju obstawiajac, ze wtedy wlasnie tam mnie prowadzil. i mialam racje, Niall siedzial na lozku z telefonem w reku, acha czyli po prostu nie chcial odebrac.
-dlaczego nie odbierasz odemnie telefonow?
widac zdziwil sie ze tu jestem
-nie mamy o czym gadac ksiezniczko. przykro mi a teraz wyjdz stad.
-dobrze- mowilam przez lzy- ale teraz to juz ostatni raz,- wybieglam zalana lzami
teraz to juz ostatni raz, nie wybacze mu tego nigdy.
weszlam do domu szybko weszlam po schodach, zamknelam sie w pokoju i wyplakiwakam w poduszke.
wstalam strasznie  zmeczona nie chcialo mi sie nic robic, cala niedziele spedzilam w dom w lozku.



rozdzial 9 czesc 2

-czesc... Katniss
-hej-widzialam ze teraz nie zachowywal sie jak normalnie  byl speszony
chwile jeszcze szlismy i usiadlam na lawce a on obok mnie.
-ostatnio sie zblirzylismy do siebie- powiedzialam
-ychy-przytaknal
-ale ja nie chce byc dla ciebie...
-dlaczego ciagle ukrywasz ze mnie lubisz!! przecierz widze jak sie zachowujesz jak mnie widzisz!
-dlaczego to ukrywasz- powiedzial spokojniej
-ja, ja po prostu...
wtedy go pocalowalam on oczywiscie odwzajemnil
-dam ci szanse, nie zmarnuj jej, ja juz ide umuwilam sie...
-z kim?
-juz zazdrosc?-zasmialam sie- z Li, to czesc
- pa
dalam mu jeszcze calusa w policzeki poszlam do domu.
-nie wiem czy dobrze zrobilam, boje sie ze zaangarzuje sie w ten zwiazek a on mnie zostawi-tlumaczylam Li co mysle
-jak ci to zrobi to go zabije-probowala obrucic to w zart ale ja sie balam, bardzo sie balam
siedzialysmy plotkujac w kawiarni, jeszcze pol godziny.
-dobra, ja juz ide mama dzisiaj przyjezdza se stanow i no wiesz
-no okej to czesc
siedzialam jeszcze chwile w kawiarni, zaplacilacilam za kawe i wyszlam.
-o czesc Kat.
-James?
-dawno cie widzialem
-ja ciebie tez-wtedy przytulil sie do mnie na przywitanie
-kto to?-o ku... co on tu robi
-to jest James...
-i kto tu zdradza? he
-nie to nie tak jak myslisz
wtedy podszedl do Jamesa i walna go z piesci w twarz
-ogarnij sie Niall!!!!!!!wysluchaj mnie do choler.
-wiesz co Katniss wal sie!
nie wiedzialam co robic isc za nim czy zobaczyc czy cos sie nie stalo Jamesowi, znow trudna decyzja...





CDN

mozna powiedziec ze rozdzial 9 czesc 1 jest rozdzialem 9 i 1/2 czesci 1.
spokojnie 2 czesc bedzie dluzsza



KOMENTUJCIE

rozdzial 9 czesc 1

wybralam numer Niall'a, musze z nim wszystko wyjasnic, odebral po 3 sygnalach
-tak
-czesc...-zastanowilam sie czy na pewno chce z nim gadac-tu Katniss
-tak sadzilem ze zadzwonisz-przybral powazny ton glosu
-mozesz przyjsc do parku o 15?
-oczywiscie ksiezniczko-arogancki Niall wrocil
rozlaczylam sie aby zobaczyc godzine- 12:06
poszlam do lazienki aby sie umyc, moja glowa pekala, kac no pewnie, jeszcze nigdy tyle nie wypilam, a nie przepraszam jeszcze nigdy NIE pilam, do wczoraj.
nie wazne i tak kiedys by byl ten pierwszy raz, a wymawiajac te slowa przypomnialo mi sie ze o malo nie mialam tego 1 razu w innym znaczeniu. uch...
zeszlam  na dol, zrobilam sobie kawe i wzielam dwie tabletki na bol glowy.
-czesc
-hej Amber
dziewczyna zawtorowala mi z czynnosciami i rowniez usiadla z kawa przy stole.

rozdzial 8

 Po szkole poszlam prosto do domu, odrobilam lekcje, pojechalam do sklepu, zrobillam obiad. przebralam sie w pizame i weszlam na swojego facebooka.
znalazlam na nim obrazajace komentarze pod zdjeciem. Mojego i Nialla???
szybko sie wylogowalam, nie chcialam o tym myslec, wiec wlaczylam jakis film i staralam sie o niczym nie myslec.
nastepnego dzia w szkole wszyscy sie na mnie patrzyli i mowili do siebie szeptem jak kolo nich przechodzilam.
Jakos mnie to nie obchodzilo, moga mowic sobie co chca.
pod zdjeciami na internecie napisalam ze nie jestem z Niallem i nie mam zamiaru N-I-G-D-Y z nim byc, to on sie mnie uczepl.
od razu mniej spojzen wbitych we mnie, usmiechnelam sie do siebie w duszy.
nauczyciele, ostatnio strasznie mnie wkurzali gadali rzeczy bez sensu, przypomnialam sobie slowa Nialla ''czasem warto zrobic sobie wolne''. Wysiedzialam jeszcze do konca dnia w szkole jednak nie poszlam w piatek, powiedzialam rodzicom, ze sie zle czuje i zostalam w domu.
wstalam po 12, dwie godziny temu, i strasznie sie nudzilam, weszlam na internet i na tablicy napisalam ''impreza u mnie o 16''
Nie sadzilam ze tyle osob wezmie to na serio, jak widac Niall ma na mnie zly wplyw
.
Tłum nieznanych mi, roztańczonych i już napitych ludzi mącił po całym domu.W atmosferze unosi się ostra woń potu pomieszana z zapachem wódki i dymu papierosowego. ale wtedy tak o tym nie myslalam szczerze to tez sie napilam i to duzo, tanczylam ze wszystkimi i szysttko nie przeszkadzalo mi nawet ze nie nawidze takiej muzyki, az w tlumie napitych ludzi ujrzalam super ciacho,
podbieglam do niego zlapalam za rece i wyrwalam na srodek salonu.
-Katniss, czesc- chlopak tez byl napity i troche mu sie jezyk platal ale i tak wszystko rozumilalm
-nie gadaj tylko tancz! -przetanczylismy z 5 piosenek potem znudzilo mi sie i wzielam go do pokoju mioch rozdzicow.
-po co tu idziemy?
-rodzice chowwaja tam wino
wyjelam 3 butelki jedna zostawilam nam a dwie pozostale zanioslam upitym dziewczynom
-chocmy do mnie
-jak chcesz ksiezniczko-byam tak napita ze niee wiedzialam co robie
po drodze wzielam 2 kieliszki.
-co bedziemy robic?-spytal mnie
-ja wiem
podeszlam do mniego i zaczelismy sie calowac, poznie w gre wszedl tez jezyk, w koncu bylismy pol nadzy. ale na szczescie w ostatniej chwili zorietowalam sie co robie i odeszlam od niego ubralam sie
-lepiej juz idz, nie chcialam aby to tak wyszlo
wyszedl z pokoju najwyrazniej tez byl w szoku.
zeszlam na dol
-wynocha!!!!!!!!!!! wszyscy wyjsc z mojego domu!!!!! nie slyszeliscie WON!!!!!
pospiesznie wyszli, a ja postaralam sie uprzatnac balagan przed powrotem rodzicow naszczescie mi sie udalo poszlam do pokoju umylam sie poperfumowalam ale i tak nie moglam zakryc tego obrzydliwego zapachu piwa.





rozdzial pisalam przy piosence  
http://www.youtube.com/watch?v=P_WyB1Yunqw

niby wolna i nie pasuje kompletnie do tego rozdzialu ale tak jakos wyszlo....
-Van



niedziela, 16 lutego 2014

rozdzial 7 czesc 2

-niall!-krzyknelam na korytarzu pelnym uczniow
cos sie stalo ksiezniczko-podszedl do mnie niepewnie, byl zdziwiony ze chce z nim gadac
-tak,wlasciwie to tak
wzielam  w rece jego twarz, przyblizylam do swojej i moje wargi zlozyly pocalunek na jego ustach, trwalismy tak jeszcze pol minuty a pocalunki stawaly sie coraz namietniejsze.
AAAAAAAAA!!!!!!
obudzilam sie zalana zimnym potem, to tylko sen, tylko sen, powtarzalam sobie w myslach.
Dlaczego ja ciagle o nim mysle? dlaczego nie moge po prostu o nim zapomniec?
nie nie moge to by bylo zbyt latwe. wstalam poszlam do toalety ubralam sie i umalowalam, dzisiaj byla sroda, mialam na 9 do szkoly, spojrzalam na czarny zegar wiszacy w salonie-8:02, nie chcialam siedziec tu sama wiec zebralam sie i poszlam na spacer, po drodze wstapiam do lodziarni i kupilam 2 galki lodow malinowych.
-Katniss...???-odwrocilam sie w strone dzwieku i zamarlam
-Niall... dawno cie  widzialam-powiedzialam z obojetnoscia w glosie
-ja ciebie rownierz ksiezniczko- usmiechna sie
-przestan wreszie tak do mnie mowic
- a ty przestan mnie olewac. pojdz ze mna w sobote do kina
-N-I-E!
- i widzisz znowu
wtedy poczulam jego wzrok na moim ciele, usmiechna sie a ja poszlam w druga strone, podbiegl do mnie
-dobra umuwie sie z toba ale potem dasz mi spokuj raz na zawsze!
tego to ci nie obiecam ksiezniczko ale sie postaram..., czyli jestesmy umuwieni-usmiechnal sie
-musze juz isc do szkoly
-podwioze cie
nie chcialo mi sie isc prawie 2 kilometriow do szkoly wiec przyjelam jego propozycje,zatrzymal sie doslownie przed budynkiem
-a ty nie idziesz?
-czasami warto sobie zrobic wolne-poscil mi oczko
wysiadlam i kiedy mialam wejsc do szkoly zatrzymaly mnie Li i CeCe
-krecisz z moim bratem??-usmiechnela sie
-przystojny,-zasmiala sie Cece-ale  ty masz farta najlepsza partia w szkole sie toba interesuje a ty go olewasz, przyznaj sie ty zgrywasz niedostepna? aby ciee bardziej pragna
-nie po prostu go nie lubie
dalej pod klase szlysmy w milczeniu, choc slyszalam ze Li i Cece po cichu plotkuja ze soba ale bylo mi to obojetne.

rozdzial 7 czesc 1

ze snu przebudzil mnie dzwiek dzwonka w moim telefonie.szybko wstalam, ''numer nieznany'' zdziwilam sie ale czym predzej nacisnelam zielona sluchawke.
-halo...-spytalam niepewnie
-Katniss?
-yyyy tak a kto mowi
-Lili
-aaaa czesc gdzies ty byla??
-yyyyyyy-zaciela sie na chwile-nigdzie, nie wazne
-no powiedz
-nie rozumiesz N-I-G-D-Z-I-E!!!!!!!!!
-nie krzycz!!! zadalam ci pytanie i liczylam na odpowiedz a nie na krzyk!!!!!!-rozlaczylam sie rzucilam telefonem na ziemie i polozylam sie na lozku, wbijajac wzrok bezmyslnie w sciany.
bylam na nia zla, wrecz wsciekla nie mam zamiaru jej przepraszac nie zasluguje na moje przeprosiny.
lezalam tak z pol godziny, zeszlam na dol aby nalac sobie wody i wtedy uslyszalam ciche pukanie. wolnym krokiem podeszlam do drzwi.
-dzien dobry czy...-postac wpatrywala sie w podloge, podniosla oczy i zamilkla,-Kat przeraszam cie, naskoczylam na cb no iii.... i teraz mi straszliwie glupio-blondynka wpatrywala sie we mnie ze skupieniem
-nic sie nie stalo to tez po czesci moja wina-przytulilam ja z odwzajemnieniem-wejdziesz???
-nie, wlasciwie to chcialam sie z toba przejsc mosimy o czyms pogadac....-widac bylo ze sie speszyla
-no ok, zaczekaj pojde po kurtke i naloze buty
zamknelam drzwi na klucz iposzlysmy na spacer do parku.
-wiec...
-co wiec??
-uch, no o czym chcialas pogadac
-yyyy o Niall'u
I wszystkie wspomnienia ktore staralam sie zapomniec znow naplynely.nic jej nie odpowiedzialam a ona znow zaczela mowic
-jaaa wszystko wiem, oooo no wtedy kiedy mialas przyjsc do mnie na nocowanie a mnie jeszcze nie bylo, o
-od kogo??
-od Cleo, wszystko widziala ja tak  cie przeraszam
-ostatnio ciagle to od ciebie slysze...
-wiem, naprawde mi przykro
-nic sie nie stalo a poza tym to nie twoja wina on powinien mnie blagac o przebaczenie.-nerwowo sie zasmialam-ja juz ide, po
-czesc.-stala tam jeszcze przez chwile i patrzyla na mnie jak sie oddalam







Rozdzial Pisalam Z Moja kolezanka, Mamy nadzieje ze sie podoba :) (:



rozdzial 6

Nastepnego dnia, w szkole nic specjalnego sie nie wydazylo.
Nialla nie bylo w szkole, Lil rownierz nie raczyla przyjsc.
postanowilam, ze po szkole pojde do Li i dowiem sie dlaczego jej nie bylo, w sumie to mogl byc oczywisty problem jak choroba. ale i tak mosze sie dowiedziec.
ostatnia lekcja dluzyla mi sie w nieskonczonosc, nauczyciel najwyrazniej zauwazyl ze wcale nie skupiam sie na lekcji wiec wyrwal mnie do odpowiedzi na szczescie znalam odpowiedz i dal mi spokoj.
wyszlam ze szkoly i zobaczylam tego samego chlopaka co ''tamtej'' nocy.
-czesc, wiesz moze gdzie jest sekretariat, jestem tu nowy i....
-tak jasne choc za mna.
-yyyy albo mi sie zdaje albo kiedys juz cie widzialem...
-moze-odparlam
-nie mogl bym zapomniec takiej ladnej dziewczyny-poslal mi usmiech ktory odwzajemnilam
-jestem Katniss
-James
doszlismy do sekretariatu pokazalam mu gdzie ma wejsc i poszlam do Lili
zapukalam, nikt nie otwieral zapukalam drugi raz trzeci i nadal nic.
co jest? pomyslalam w duchu. wybralam numer do Li i wlaczylam glosnomowiacy
-czesc tu Li zostaw wiadomosc po uslyszeniu sygnalu caluski... pi pi pi
ma wylaczony telefon,
nie wazne przyjde pozniej, skierowalam sie w strone domu i zobaczylam ze jakas dziewczynka kieruje sie w strone ich domu, wyjmuje klucze i otwiera drzwi, szybko pobieglam za nia
-czekaj!
-tak....?-spytala
-mieszkasz tu???
-no tak sie sklada ze tak-zasmiala sie
-z... Niallem i Lili?
-taaaak jestem ich siostra ale cicho bo nie przyznaja sie do mnie-wybuchla smiechem
-a gdzie jest Li??
-pojechala gdzies powiedziala tylko ze musi cos zalatwic, nie wiem gdzie, jeszcze cos...
-nie, dziekuje, powiedz siostrze aby zadzwonila do mnie
-czyli.... do kogo
-aaaa do Katniss
-to czesc.... katniss-zamknela drzwi a ja roszylam w kierunku domu.