wtorek, 20 maja 2014

25 cześć 2 i 26 częśc 1

kompletnie nie chciałam aby z nami tam poszła, nie lubiłam jej, w sumie to nawet nie wiem czemu, ale wydawała się być taka sztuczna.... tak zdecydowanie jej nie lubie.

-cześć Clo, chcesz iść z nami...-Zo nie skończyła dokończyć kiedy ta wariatka bez zastanowienia powiedziała
-tak, jasne kiedy o której i gdzie w ogóle?
-yyy do klubu, Pandemonium o 18?
-zapomniałam ze mam prace domową z matmy. Nie mogę iść- dziwne, najpierw chce teraz ma prace domową, coś mi tu śmierdzi...
-coś nie tak z nim?
-nie wiem, już idę pa!
Patrzyłam się jak odchodzi, no bo kto normalny by się tak zachowywał? No tak ona się tak musi zachowywać bo jest nienormalna, to wszystko wyjaśnia, ale dlaczego tylko ja to zauważyłam?
-dziwnie jakoś- odparła Zoe.
-mega dziwnie.
Wybuchłyśmy śmiechem, po czym ruszyłyśmy przed siebie, ludzie pewnie pomyśleli ze jesteśmy wariatkami. Ale nie obchodzi mnie to.
Szłyśmy i szłyśmy Zo jak zwykle gadała o czymś co kompletnie mnie nie obchodzi może dlatego, że jest bez sensu?-ale i tak jej słuchałam.
-więc, zmieńmy temat widzę,że ten Cię nie interesuje. Hmmm....A ty i Niall, czy coś...?
-nie, nie i nie, ja i on to coś zupełnie różnego..-zamyśliłam się
-zachichotała- mów co chcesz ale przeciwieństwa się przyciągają.
-ale dla nas już nie ma szansy.
-tak, ale zobacz, możesz tylko udawać zyskasz sławę a potem kopniesz go w dupę....
-nie chce być nieuczciwa... poza tym jeszcze raz jedno wielkie NIE!


18:27- klub

rozglądałam się, szukając wzrokiem mojej koleżanki. Gdzie ona znowu polazła.
-może drinka?
Odwróciłam się
-Harry?
-zależy, czy chcesz abym nim był?
-och, przestań! Pewnie ze chce!
-to chcesz tego drinka czy nie?
-tak, poproszę.
Po chwili wrócił z kolorowym napojem.
-co tu robisz?
-oni mnie tu zaciągnęli- wskazał palcem, na cały zespól, no suuuper czy tylko mnie się to zdarza.
-aha...
-zatańczysz?
Pociągnęłam go za rękę na parkiet, nie wiem ile czasu nam to zajęło ale na pewno długo, czułam już te dziwne środki puszczane w powietrzu oddziałują na mnie, Zo mnie ostrzegała, można tak powiedzieć ale wtedy wydawało mi się to nie możliwe.
Ciągle czułam czyjś wzrok na mnie, w końcu nie wytrzymałam i odwróciłam się, tą parą oczu były oczy Niall'a. Chciałam do niego podejść zatańczyć pogadać, i bym tego nie zrobiła ale wtedy nie myślałam trzeźwo więc jak pomyślałam tak zrobiłam.
-cześć Niall, zatańczysz?
-yyy chyba tak.
Tańczyliśmy przez chwile. Az w końcu nie wytrzymałam i zaczęłam recytować zestawy pytań które wcześniej ułożyłam w głowie.
-jak tam u ciebie?
-dobrze...
-a w życiu prywatnym?
-tak...chyba tak.-uśmiechnął się
-znalazłeś sobie kogoś? Szczerze proszę-popatrzyłam mu w oczy
-nie... księżniczko.-uśmiechną się, a o dziwo tym razem dźwięk tego słowa wydobywającego się z jego ust nie budził we mnie odrazy.- nadal z kimś jestem....
zatkało mnie CO?
-kto to, kiedy, widzę, że miałeś zajęcie przez te ostatnie dwa lata kiedy cię opłakiwałam?!-byłam na maksa wściekła
-nie o to chodzi....nigdy nie powiedziałem Ci ani ty mi ze ze mną zrywasz, więc nadal z kimś jestem i tak się składa, że ty też...
Wtedy nie wiem co mnie do tego popchnęło ale przybliżyłam się do niego i złożyłam pocałunek.
Odwzajemnił go a w moim brzuchu poczułam motylki.
-ja naprawdę cię lubie bardzo.
-na serio? Czy sobie żartujesz?
-na serio Kat, bardzo Cie lubię, chciałbym zacząć wszystko od nowa... to znaczy wiesz.. jako ty i ja.
Nie miałam bladego pojęcia co powiedzieć w końcu przez ostatnie 2 lata myślałam tylko o nim, ale on tak po prostu wyjechał, co mam robić myśl Kat myśl.
-nie wiem co powiedzieć- tylko na tyle Cie stać, idiotka! Skarciłam się w myślach.
-dam ci czas- widocznie posmutniał, widać myślał ze kiedy powie komuś ze mu na nim zależy usłyszy w odpowiedzi to samo a nie ''nie wiem''- zadzwoń do mnie jutro, pójdziemy na kawę czy co tam chcesz...
-dobra. Ale.. nie mam twojego numeru, przypominam ze go zmieniłeś, abym nie wydzwaniała do ciebie jak głupia.
-nie, nie o to chodziło....-spalił buraka, a ja poczułam satysfakcje. Po czym pomyślała ze się zmienił tamten Niall nigdy by się nie zarumienił przy dziewczynie, nigdy nie byłby aż tak miły i aż tak kulturalny. Ale może właśnie to mnie w nim pociągało? Tylko, ze skoro już tego nie ma....- proszę, -podał mi kawałek kartki z liczbami.
-dzięki.


rozdział 26

-Kat wstań wreszcie!!! jest po 8.
-co????jak to.
Zerwałam się na równe nogi. Wyjęłam telefon ze spodni, o nie!!! znów nie spóźnię,
-nie mogłaś mnie obudzić wcześniej?!
-jesteś na mnie zła? Nie chce nic mówić ale mogłam cie w ogóle nie budzić!- upss Zo jest zła.
Wtedy usłyszałam trzask drzwiami i Zoe już nie było...
-szlak!
-hmmm?- zapytała zdziwiona zaspana Cloe.
-oudziłam Cie?
-yhy.
-przepraszam...
zrobiłam minę zbitego psa, odwróciłam się nałożyłam swoją ulubiona różową sukienkę, spakowałam jak najszybciej potrafiłam książki potrzebne na dzisiaj, i wybiegłam z pokoju.
Biegłam po schodach, przez korytarz otworzyłam drzwi do klasy
-raz kozie śmierć...
-a pani Katniss znów spóźniona, będę musiała zastanowić się nad pani oceną
-przepraszam.?
-długo jeszcze będziesz tak stać? SIADAJ!!!!!!!
podskoczyłam i szybko ruszyłam w stronę ostatniej ławki po prawej.
-Louise?
-siadaj.
Posłałam jej uśmiech taki jak najładniej umiałam.
-jesteś sławna! Jak mogłaś nikomu nie mówić hę?
-co?
Nie mam bladego pojęcia o co jej chodzi.
-chodzisz z Nillem Horanem!!!
-CO????
-przeczytałam w Bravo, są na to dowody, ''tajemnicze wieczorowe wyjście'' albo ''romantyczny klub'' czy ''Katnis Swan w domu Niall'a''- czytała mi te wszystkie tytuły a ja nie mogłam uwierzyć CO?
-yyy no wiesz ja...
-potem mi wszystko opowiesz.
Usłyszałam dzwonek, szybko wyszłam z sali aby uciec Louise, i od jej głupich pytań, lecz to co obazyłam na korytarzu. Masa fotoreporterów, paparazzich, dziennikarzy, a wszystkie obiektywy były zwrócone na mnie.
-katniss uśmiech!
-od kiedy jesteście razem?
-ile jeszcze chcieliście się okrywać?
-co robiliście w domu Nialla?

-KATNISS!
-yyy.
Louise szturchnęła mnie ramieniem
-słucham?
-odpowiesz mi na pytanie?
-yyy jakie?
-ile ludzi zginęło w 1 Wojnie Światowej?
-yyy nie wiem, dużo?
-ładna ale głupia. A może Tristan, zechcesz zaprzeczyć opinii bezmuskim sportowcom?
-mi to nie przeszkadza.
Cała klasa wpadła w śmiech, a ja uznałam że zasnęłam na lekcji, co mi się nigdy jeszcze nie zdarzyło. Wtedy drzwi od klasy się otworzyły a widząc postać stojacoł w nich znieruchomiałam.


CDN





podoba się????? mam nadzieje ze tak :))))