niedziela, 2 marca 2014

rozdział 20

-Niall ta piosenka jest cudowna, dziekuje
-nie ma za co-usłyszałam głos w komórce  - przyjde po ciebie jutro o 14
-dobra, czekam
-czesc ksiezniczko.

wstałam z łozka, poszłam  do łazienki nałozyłam ta cholerną tapete, czarna kródką sukienke i zeszłam na dół, ojca i mamy nie było, ogarneła mnie pustka i samotnosć. taka była prawda byłam ciągle samotna. nie chciałam zepsuc sobie humoru juz na sam poczatek dnia.
otworzyłam skrzynke odbiorcza- zadnych nowych wiadomości.
zrobiłam kawe tosta i spowrotem poszłam na góre do pokoju. właczyłam telewizje, nudne programy muzyczne i zjadlam przygotowany posiłek. mosiałam długa tak siedziec, straciłam kompletnie poczucie czasu, i patrzac na zegar w pokoju zobaczyłam godzine 14:02.
spuznia sie.
kilka sekund potem usłyszałam dzwonek u drzwi, zbiegłam po schodach i otwozyłam drzwi
-czesc Kat
-hej
pocałował mnie ale ja sie oderwałam
-spuzniłes sie
-przepraszam ksiezniczko
spionurowałam go wzrokim
-tak, własciwie to musimy gdziec isc? moze wejdziesz?
Weszliśmy na górę i skierowaliśmy się do mojego pokoju. Po przekroczeniu progu od razu podeszłam do fotela, na którym usiadłam. Niall dziwnie się na mnie spojrzał i podszedł do jakiejś szafki. 
-mosimy porozmawiac-powiedział a ja zrobiłam pytającą mine- wyjezdzam
-co?!- krzyknełam
-wyjezdzam do Londynu
-i teraz mi to mowisz?
-przepraszam-powiedział zbliżając się do mnie. pozniej zaczął gładzić swoim ciepłym palcem mój zimny policzek. Czułam jak ciepło rozpływa się po całym moim ciele.

Po chwili odeszłam od chłopaka, 
-dobra, trudno
wymusiłam usmiech, potem podszedł do mnie pocałował mnie w czoło wymówił mizerne ''pa'' i zszedł na dól.


Mijały dni, tygodnie, bez niego wydawały sie byc wiecznoscią, kazdy dzien był taki sam, odciełam sie od swiata, przyjaciół, pograzyłam sie w samotności.
Dzisiaj mijał 27 dzien od jego wyjazdu, dobrze pamietałam chwile kiedy mi powiedział któdkie słowo.- wyjerzdrzam.
lezałam na łózku myslac nad moim beznadziejnym zyciem, w jednej chwili sie poderwałam i wziełam pilota od telewizora. skakałam po nudnych programach az cos przykuło moja uwage a raczej ktos.
 (głos z telewizji)
''dzisiaj rozpoczeły sie kastingi do 7 edycji programu X-factor''
I wtedy, zawołano kolejna osobe.... a ja nie mogłam uwierzyc w to co widze.
blondyn z niebieskimi hipnotyzujacymi oczami zaczął wymiane zdan z jury a potem usłyszałam piosenke i jego cudowny głos.
okazało sie ze przeszedł dalej a po tym zdazeniu co tydzien włączałam w soboty X-factor'a i kibicowałam mojemu chłopakowi przed telewizorem jak jakas stuknięta fanka.







I CO MOZE BYC????????? czy ten x-factor to poraszka????
wiem ze totalnie nudny rozdział ale moze wam sie spodoba. (mam nadzieje) :::::::)))))))))