środa, 12 listopada 2014

...czytaj i nie smutaj pamietam o Was

opóźnienia opóźnienia i jeszcze raz opóźnienia
kochane nie zapomnialam o was tylko dlugi weekend a ja nie wzielam komputera ze soba (wyjechalam) i no coz dopiero teraz jestem i pracuje nad rozdzialem

czwartek, 6 listopada 2014

UWAGAAAAAAAAAAAAAAAA!!!

CZESC KOCHANI!
wracam!!!!  z nowymi pomyslami i odmienioną Katniss, i nowymi rozdziałami!!!
NOWEGO ROZDZIAŁU SPODZIEWAJCIE SIE W SOBOTE LUB NIEDZIELE moze dzisiaj
bEDZIE TO CZESC 2 bloga z 1 czyli ta bedzie powiaana ale moze pozmieniam szczegoly, dobra juz nie przynudzam widzimy sie od.... teraz :) nie bylo mnie od maja pora nadrobic zaleglosci :))))))


A w miedzy czasie : link do mojego bloga ktorego prowadze od wczoraj jest 1 rozdzial :)
http://never-say-never-baby-fanfiction.blogspot.com/

loffffffff
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
WAN

piątek, 30 maja 2014

26 część 2

-co!!!
wszystkie oczy zwróciły się w moją stronę, oczy zdrajcy stojącej w drzwiach również.
-Katniss? Cześć!
Czy ona na prawde jest taka głupia? Wyjechała dwa lata temu, nie zostawiając nic po sobie a teraz tak po prostu wraca, i znów chce być moją przyjaciułką.
-ty, pewnie jestes Liliana Horan. Miło mi cię poznać, gdzie chciałabys usiąśc? Zrobiłam ci tort na przywitanie.
Wtf? Dla mnie czy Zo nie była taka miła ale w sumie to się nie dziwie, ona jest sławna, jakby... to jej braciszek robi tu kariere a ona z tego kozysta. Jeszcze bardziej jej nie lubie.
-nie dziękuje... nie jestem głodna- uśmiechneła się w jego stronę a ja myślałam , że się pozygam.
-widze ze znasz Katniss Swan.
-tak, to moja.. przyjaciułka.
W tamtej chwili myślałam że ją zatłukę, co ona sobie wyobraża. Wyjedzie a potem wróci jakby nigdy nic a najgorsza nauczycielka w szkole będzie (oczywiście dla niej) najmilsza na świecie...
Li znów wtargneła do mojego życia z nienacka, tylko tym razem, to będzie jej najgorszy koszmar o jakim kiedykolwiek śniła, ja już się o to postaram.
-hmmm skoro się znacie to może Louise, przesiądź się do Ali a ty Liliana..
-LiLi.
-aha, Lili ty idz do....
nie, nie, nie,
-katniss.
Za jakie grzechy????
na szczęście w tej chwili zadzwonił dzwonek, a ja mogłam szybko wybiedz z klasy. Nareszcie
-Katniss stój!
-co!
To była Li a ja nie chciałam z nia rozmawiać, ale nie mogłam się tak po prostu odwrocic więc zostałam aby odprawić najgorsza rozmowe na świecie.
-co się dzieje...? przecież byłyśmy ze soba tak blisko a teraz...
-no a jak sadzisz nie odzywalas się do mnie przez te 2 lata i chcesz abysmy się znow pogodziły?
-co!? Ja się nie odzywałam, napisałam Ci chyba z 60 listów! Ty na żaden nie odpowiedziałas.
-jakich listów?
-no listów nie wiesz co to?
Zo nie było w domu Cloe tez nie więc mam czas na...
-zaraz do ciebie wróce,
-nie spiesz się-odparła z krzywa miną.
-hmm jak chcesz to...-słowa nie mogły mi przejsc przez usta- chodz ze mną.
-serio?
-tak.
-skoro nalegasz...
zaśmiałam się a Li odpowiedziała tym samym.
Weszłyśmy do mojego domu, w sumie to nie mojego bo i Clo i Zoe ale nie ważne.
Potem od razu do Zo pokoju, nikogo nie było więc, zaczełam grzebać w jej rzeczach, bo jeżeli te listy były na prawde to tylko Zo mogła coś o nich wiedziec.
Szukałam chyba z godzine i traciłam już nadzieje na wyjasnienie calego zamieszania. I wtedy zobaczyłam w kacie jej torbe, ostatnie nie przeszukane miejsce.
Otwożyłam ją a w niej były listy, do mnie od... Lilly. Wtedy drzwi się otwozyły a w nich stała Zo.
-wytłumaczysz to?-pokazałam palcem na listy
-ja...ja. Po prostu chciałam abys o niej zapomniała...
-czemu?
-bo ja ja nie chciałam abys jeszcze bardziej cierpiała..
-aha, następnym razem pomyśl o mnie nie o sobie, Li choćmy stąd.

30 minut potem
-przepraszam ze ci nie uwieżyłam i za to ze byłam nie miła, jesteś moją przyjaciółka a aja zachowałam się jak ostatnia świnia.
-spoko, przyjmuje przeprosiny, czyli jednak nadal jestesmy przyjaciółkami?
-oczywiście!
-a tak w ogóle to zapraszam Cie na impreze, będzie Harry i.. Niall i cała reszta.
-yyy nie wiem co powiedziec..
-zwykłe tak wystarczy.
-niech ci będzie. Tak!


-tylko w co ja mam się ubrać?
-hmm, przygotuje Ci coś.choć
-gdzie?
-do mojej szafy- uśmiechneła się a ja pomyślałam że wczesniej nie chętnie pożyczała ciuchy ale teraz jest tak bogata ze może sobie kupić cały sklep...
-okey.




sorkiii że dopiero dziś ale tak wyszło <333 miśki pamiętacie jeszcze o mnie?


wtorek, 20 maja 2014

25 cześć 2 i 26 częśc 1

kompletnie nie chciałam aby z nami tam poszła, nie lubiłam jej, w sumie to nawet nie wiem czemu, ale wydawała się być taka sztuczna.... tak zdecydowanie jej nie lubie.

-cześć Clo, chcesz iść z nami...-Zo nie skończyła dokończyć kiedy ta wariatka bez zastanowienia powiedziała
-tak, jasne kiedy o której i gdzie w ogóle?
-yyy do klubu, Pandemonium o 18?
-zapomniałam ze mam prace domową z matmy. Nie mogę iść- dziwne, najpierw chce teraz ma prace domową, coś mi tu śmierdzi...
-coś nie tak z nim?
-nie wiem, już idę pa!
Patrzyłam się jak odchodzi, no bo kto normalny by się tak zachowywał? No tak ona się tak musi zachowywać bo jest nienormalna, to wszystko wyjaśnia, ale dlaczego tylko ja to zauważyłam?
-dziwnie jakoś- odparła Zoe.
-mega dziwnie.
Wybuchłyśmy śmiechem, po czym ruszyłyśmy przed siebie, ludzie pewnie pomyśleli ze jesteśmy wariatkami. Ale nie obchodzi mnie to.
Szłyśmy i szłyśmy Zo jak zwykle gadała o czymś co kompletnie mnie nie obchodzi może dlatego, że jest bez sensu?-ale i tak jej słuchałam.
-więc, zmieńmy temat widzę,że ten Cię nie interesuje. Hmmm....A ty i Niall, czy coś...?
-nie, nie i nie, ja i on to coś zupełnie różnego..-zamyśliłam się
-zachichotała- mów co chcesz ale przeciwieństwa się przyciągają.
-ale dla nas już nie ma szansy.
-tak, ale zobacz, możesz tylko udawać zyskasz sławę a potem kopniesz go w dupę....
-nie chce być nieuczciwa... poza tym jeszcze raz jedno wielkie NIE!


18:27- klub

rozglądałam się, szukając wzrokiem mojej koleżanki. Gdzie ona znowu polazła.
-może drinka?
Odwróciłam się
-Harry?
-zależy, czy chcesz abym nim był?
-och, przestań! Pewnie ze chce!
-to chcesz tego drinka czy nie?
-tak, poproszę.
Po chwili wrócił z kolorowym napojem.
-co tu robisz?
-oni mnie tu zaciągnęli- wskazał palcem, na cały zespól, no suuuper czy tylko mnie się to zdarza.
-aha...
-zatańczysz?
Pociągnęłam go za rękę na parkiet, nie wiem ile czasu nam to zajęło ale na pewno długo, czułam już te dziwne środki puszczane w powietrzu oddziałują na mnie, Zo mnie ostrzegała, można tak powiedzieć ale wtedy wydawało mi się to nie możliwe.
Ciągle czułam czyjś wzrok na mnie, w końcu nie wytrzymałam i odwróciłam się, tą parą oczu były oczy Niall'a. Chciałam do niego podejść zatańczyć pogadać, i bym tego nie zrobiła ale wtedy nie myślałam trzeźwo więc jak pomyślałam tak zrobiłam.
-cześć Niall, zatańczysz?
-yyy chyba tak.
Tańczyliśmy przez chwile. Az w końcu nie wytrzymałam i zaczęłam recytować zestawy pytań które wcześniej ułożyłam w głowie.
-jak tam u ciebie?
-dobrze...
-a w życiu prywatnym?
-tak...chyba tak.-uśmiechnął się
-znalazłeś sobie kogoś? Szczerze proszę-popatrzyłam mu w oczy
-nie... księżniczko.-uśmiechną się, a o dziwo tym razem dźwięk tego słowa wydobywającego się z jego ust nie budził we mnie odrazy.- nadal z kimś jestem....
zatkało mnie CO?
-kto to, kiedy, widzę, że miałeś zajęcie przez te ostatnie dwa lata kiedy cię opłakiwałam?!-byłam na maksa wściekła
-nie o to chodzi....nigdy nie powiedziałem Ci ani ty mi ze ze mną zrywasz, więc nadal z kimś jestem i tak się składa, że ty też...
Wtedy nie wiem co mnie do tego popchnęło ale przybliżyłam się do niego i złożyłam pocałunek.
Odwzajemnił go a w moim brzuchu poczułam motylki.
-ja naprawdę cię lubie bardzo.
-na serio? Czy sobie żartujesz?
-na serio Kat, bardzo Cie lubię, chciałbym zacząć wszystko od nowa... to znaczy wiesz.. jako ty i ja.
Nie miałam bladego pojęcia co powiedzieć w końcu przez ostatnie 2 lata myślałam tylko o nim, ale on tak po prostu wyjechał, co mam robić myśl Kat myśl.
-nie wiem co powiedzieć- tylko na tyle Cie stać, idiotka! Skarciłam się w myślach.
-dam ci czas- widocznie posmutniał, widać myślał ze kiedy powie komuś ze mu na nim zależy usłyszy w odpowiedzi to samo a nie ''nie wiem''- zadzwoń do mnie jutro, pójdziemy na kawę czy co tam chcesz...
-dobra. Ale.. nie mam twojego numeru, przypominam ze go zmieniłeś, abym nie wydzwaniała do ciebie jak głupia.
-nie, nie o to chodziło....-spalił buraka, a ja poczułam satysfakcje. Po czym pomyślała ze się zmienił tamten Niall nigdy by się nie zarumienił przy dziewczynie, nigdy nie byłby aż tak miły i aż tak kulturalny. Ale może właśnie to mnie w nim pociągało? Tylko, ze skoro już tego nie ma....- proszę, -podał mi kawałek kartki z liczbami.
-dzięki.


rozdział 26

-Kat wstań wreszcie!!! jest po 8.
-co????jak to.
Zerwałam się na równe nogi. Wyjęłam telefon ze spodni, o nie!!! znów nie spóźnię,
-nie mogłaś mnie obudzić wcześniej?!
-jesteś na mnie zła? Nie chce nic mówić ale mogłam cie w ogóle nie budzić!- upss Zo jest zła.
Wtedy usłyszałam trzask drzwiami i Zoe już nie było...
-szlak!
-hmmm?- zapytała zdziwiona zaspana Cloe.
-oudziłam Cie?
-yhy.
-przepraszam...
zrobiłam minę zbitego psa, odwróciłam się nałożyłam swoją ulubiona różową sukienkę, spakowałam jak najszybciej potrafiłam książki potrzebne na dzisiaj, i wybiegłam z pokoju.
Biegłam po schodach, przez korytarz otworzyłam drzwi do klasy
-raz kozie śmierć...
-a pani Katniss znów spóźniona, będę musiała zastanowić się nad pani oceną
-przepraszam.?
-długo jeszcze będziesz tak stać? SIADAJ!!!!!!!
podskoczyłam i szybko ruszyłam w stronę ostatniej ławki po prawej.
-Louise?
-siadaj.
Posłałam jej uśmiech taki jak najładniej umiałam.
-jesteś sławna! Jak mogłaś nikomu nie mówić hę?
-co?
Nie mam bladego pojęcia o co jej chodzi.
-chodzisz z Nillem Horanem!!!
-CO????
-przeczytałam w Bravo, są na to dowody, ''tajemnicze wieczorowe wyjście'' albo ''romantyczny klub'' czy ''Katnis Swan w domu Niall'a''- czytała mi te wszystkie tytuły a ja nie mogłam uwierzyć CO?
-yyy no wiesz ja...
-potem mi wszystko opowiesz.
Usłyszałam dzwonek, szybko wyszłam z sali aby uciec Louise, i od jej głupich pytań, lecz to co obazyłam na korytarzu. Masa fotoreporterów, paparazzich, dziennikarzy, a wszystkie obiektywy były zwrócone na mnie.
-katniss uśmiech!
-od kiedy jesteście razem?
-ile jeszcze chcieliście się okrywać?
-co robiliście w domu Nialla?

-KATNISS!
-yyy.
Louise szturchnęła mnie ramieniem
-słucham?
-odpowiesz mi na pytanie?
-yyy jakie?
-ile ludzi zginęło w 1 Wojnie Światowej?
-yyy nie wiem, dużo?
-ładna ale głupia. A może Tristan, zechcesz zaprzeczyć opinii bezmuskim sportowcom?
-mi to nie przeszkadza.
Cała klasa wpadła w śmiech, a ja uznałam że zasnęłam na lekcji, co mi się nigdy jeszcze nie zdarzyło. Wtedy drzwi od klasy się otworzyły a widząc postać stojacoł w nich znieruchomiałam.


CDN





podoba się????? mam nadzieje ze tak :))))

piątek, 9 maja 2014

rozdział 25 część 1

-Kat! Obudź się! Musimy już iść
-co???
aha, chyli jednak to był sen, najpiękniejszy jaki kiedykolwiek miałam ale czemu okazał się snem!
-aaa już ide.
Zebrałam swoje rzeczy, nałożyłam buty i kurtke, miałam wychodzić kiedy przypomniało mi się aby porzegnać chłopaków, chciałam zawrócić kiedy moja przyjaciółka mnie powstrzymała
-nawet nie idz na góre wszyscy śpią- usmiechneła się
Nadal nie mogłam się otrzonsnać czy to był sen, czemu???Zo przez całą droge nawijała lecz moje myśli krążyły wokół czegoś innego. Czy mogłam się w nim zakochać znów?
I znów to głupie ''czy?''! Ogarnij się Kat!!!
-więc jak sadzisz, co powinnam zrobić?
-yyy tak?
-nie słuchasz mnie!-udała urazoną
-przepraszam, powtóżysz proszę
-powiedziałam, że podoba mi się Zayn ale moje serce od dawna należy do kogoś innego. Nie mówiłam Ci tego wcześniej...- teraz wyczytałam z jej twarzy zakłopotanie
zrobiłam pytającą mine
-podoba mi się...-nie zdąrzyła dokończyć kiedy koło nas pojawiła się nasza współlokatorka.
-czesć miło was widzieć.-powiedziała a ja posłałam jej krzywy uśmiech
-tak mi ,ciebie również.
-do zobaczenia na śniadaniu.
-tak, pa.
Ruszyłyśmy do drzwi pokoju. Nagle przypomniała mi się nasza rozmowa
-miałaś mi coś powiedzieć?
-yyy tak, ale ja.... nie wiem od czego zacząć...
-to może od początku?
Zachęciłam ją uśmiechem.
-dobra, ja... nie jestem pewna...
-czego?- naciskałam na nią, nie powinnam jakby chciała to by sama powiedziałam-albo wiesz co może powiesz mi nastepnym razem?
-masz racje. - widocznie jej ulzyło,- dzięki
posłałam jej jeden z najpiękniejszych uśmiechów jakie potrafiłam zrobić, tylko, że pewnie wyglądałam tak jakby przed chwilką ktos wepchał mi do buzi z 5 cytryn. Taaak, na pewno nie można było o mnie powiedzieć, że mam ładny uśmiech...
-heeeej?
-paaaa?
-yyy nie, co?
-no mów!
-aaa tak sobie myślałam czy pójdziemy dzisiaj do jakiegoś klubu? Napiłybyśmy się zapomniały o całym Bożym świecie...
-hmm, tak masz racje to świetny pomysł. Masz jakię konkretny klub na myśli?
-właściwie to tak, jest taki jeden....Pandemonium.
-dziwna nazwa.
-taaaak wiem ale podobno świetny, a żeby ludzie się jeszcze lepiej bawili, puszczają dym halucynogenny! I coś jeszcze, a działa w ten sposób, że głupiejesz zaczynasz mówić rzeczy których normalnie byś nie mówił!!!
-o której?
-co o której?
-o której idziemy?
-yyy o 18?hej a może Cleo by poszła z nami?
-no nie wiem... jak chce to niech idzie...
kompletnie nie chciałam aby z nami tam poszła, nie lubiłam jej, w sumie to nawet nie wiem czemu, ale wydawała się być taka sztuczna.... tak zdecydowanie jej nie lubie.



i nareszcie weekend!!!! co będziecie robić, czyta ktos jeszcze bloga wg? po ostatnich wyśletlenia mam wrażenie że nie... może to przed moja miesieczną nieobecnośc. no ale to przeszłość, wracam a razem ze mna kontynuacja opowieści o Kat i Niall'u. TRZYMAĆ SIĘ CIEPŁO kochani :))))))))


środa, 7 maja 2014

rozdział 24 częśc 2

-Tak, kiedyś się poznaliśmy w kawiarni.- powiedział Hazza nadal mnie tuląc do siebie- nie sądziłem, że byliście parą....
-nie byliśmy- szybko odparłam, przeczesując swoje włosy
-i nie będą- wtrąciła moja przyjaciułka.
-Hmm? A może przedstawicie nas sobie, bo no cóż nie mieliśmy okazji poznać?-Powiedział ten wysoki chłopak z brązowymi włosami- Jestem Louis, a ty pewnie Katniss.- zaśmiał się- chyba już wszyscy tutaj obecni znają twoje imię.
-tak, mi również jest miło poznać.
Chwilka niezręcznej ciszy, wymiana spojrzeń.
-Liam- podszedł do mnie nieco niższy chłopak od poprzedniego i podał ręke
-Kat.
uśmiechnął sięprzyjemnie do mnie po czym odszedł, i popatrzył znaczącym spojrzeniem na chłopaka z ciemniejszą karnacją również z brązowymi włosami
-aaaa no tak, zapomniałem jestem Zayn.- spalił buraka i cofnął się o krok do tyłu
-taaa, skoro już wszyscy się znacie, -teraz zwrócił się do pozostałej wielkiej 4 – to może zabierzemy je do naszego apartamentu?- powiedział nie zbyt entuzjastycznie Niall
-Tak w ogóle jestem Zoe!
Wtedy odwrócili się i spojrzeli na dziewczyne za mną, taaak zaginiona w tłuuuuumie.
Chłopaki spalili buraka.
-dobra tym razem się już znacie WSZYSCY.
-Tak, masz racje to świetny pomysł, ale musimy coś zamówićdo jedzienia.
-A zapytaliście nas o zdanie? Zo chcesz do nich jechac?
-nie..?
-ooo widzisz to podobnie do mnie tylko ja bym powiedziała zapomnij! Choc idziemy.
Wiem ze w tej chwili byłam strasznie samolubna, gdyż ona ich kochała i nie potrafiła tego ukryć.
Lecz jak wzorowa przyjaciułka podąrzyła za mną. Spojrzałam na nią i jej błagalny wzrok muwiący ''proszę''.
-Dobra ale tylko na chwilę.
Pojechalismy wielką limuzyną do ich ogromnego domu.
-Jej! Wy to macie wygody.
-tak jakby, wejdżmy, i od razu przepraszam za bałagan- powiedział Harry- mówiłem zeby posprzątali.
Posłałam mu usmiech, otworzyli drzwi weszłam pierwsza a za mna Zo.
Za chwilę usłyszeliśmy dzwonek do drzwi, potem w ich kierunku ruszył ten... hmmm na Z.
Później wyłonił się zza 5 pudełek pizzy.

5 minut później

-czemu ściągasz wędlinę?- zapytał się Niall- nie otrułem jej.- zahihotał
-jestem weganką.
-od kiedy??-zaputał z niedowiezaniem
-od 2 lat, a dokładniej od wtedy kiedy wyjechałeś.
-aha.
Widać nie chciał drążyć tematu.
Zanim wszystkie pudełka zostały oprużnione było po 23.
-Zo! Musimy iśc, wiesz która jest, zabiją nas!
-rodzice?- zaśmiał się Louis
-nie, w akademiku jest coś takiego jak cisza nocna jakbyś nie wiedział.
-taak, masz racje o ile się do niego w ogóle dostaniemy. Zamykajął go o 22.
wpadłam w wielkie zakłopotanie, nie będę tu siedziec do rana ale przed drzwiami od akademika tez nie...
-zostańcie u nas- taaak świetny pomysł geniuszu, że też wcześniej na niego nie wpadłam.
-hmmm, niech będzie.

30 minut pózniej
-to co robimy?-zapytał znudzony Lou- nudni jesteście. Obejrzyjmy jakiś film?
-jaki?- powiedział Zayn
-Paranormal Actywity!-wydarł się mi do ucha
-zamknij się! Nie gadaj tak głośno!
-nie będziemy tego oglądać zwariowałeś o ile mi wiadomo to jest to Horror a ja nie lubie horrorów więc NIE!
-a poza tym jestesmy tu gośćmi więc my wybierzemy film-zahihotała Zo
-w sumie mają racje-odparł Liam- co chcecie oglądać?
-LOVE STORY!!!- jednocześnie się wydarłyśmy na cały głos
-nieee, błagam tylko nie to!-powiedział rozczarowany Hazza-oglądałem to chyba z milion razy
-Ja wybiore film.-powiedział Niall i wstał z kanapy
po chwili zoriętowałam się ze to BYŁ horror.
Zo uwielbiała horrory, jeszcze siedząc koło Malika uwielbiała je bardziej.

-AAAA!- wykrzyczałam
wszyscy zaczeli się śmiać
-cicho siedz! -wydukała Zo nie mogąc przestać się śmiać.
-to nie jest film na moje nerwy, ide się przejść.
Wyszłam na ulice, zaczełam iśc 0w prawą stronę kiedy usłyszałam kroki.
-mogę iść z tobą?
Odwróciłam się...
-Niall.... yyy tak chyba tak.
Krzywo się uśmiechnełam
-Przepraszam Cie.
-za co?
-za wszystko, możemy zacząć od nowa?
-potrzebuję czasu. Przykro mi ale odpowiedź nawet po czasie będzie... nie-dodałam ciszej
-czemu? Ja Cie naprawdekochałem
-nie!
Odwróciłam się i zaczełam iśc w drugą stronę. Niall podbiegł do mnie, położył swoje dłonie na moich policzkach po czym złożył pocałunek na moich ustach.
-kocham cię. Katniss Swan kocham cie.
-ja.... ja ciebie też.
Wtedy zobaczyłam masę ludzi, paparatzii.
-Niall czy to Twoja dziewczyna?
-Od kiedy jesteście razem?
-Jak ma na imię?

Nie zwtacając na nich uwagi, Niall złapał mnie za ręke i pociągną za sobą.
-Przepraszam za nich
-nic się nie stało można było to przewidzieć w końcu jesteś sławny-skrzywiłam się
niee mogłam się skupić, Niall z najsławniejszego zespołu na świecie tak ten Niall trzyma teraz moją ręke, jesteśmy tak blisko siebie ze nasze ramiona się stykają i ten Niall przed chwila wyznał ze mu na mnie zależy.
Nawet nie wiem kiedy doszliśmy do ich domu. Stanelismy przed drzwiami a Niall znowu obją moje policzki swoimi rekami i dotkną wargami moich ust.
Nagle drzwi się otwożyły.
-lovelasy, nie wchodzicie do domu?
Wtedy usłyszałam głośny krzyk dochodzący z salonu
-Zayn wisisz mi 10 dolarów!widzisz mówiłem ze bedą ze sobą!
Weszliśmy do salonu, okazało się że krzyk dochodził z ust Liama.

piątek, 2 maja 2014

rozdział 24 częćś 1

Usłyszałam piski dziewczyn, a potem białe jasne światło, i go zobaczyłam.
on mnie chyba nie zauważył, choć patrzyl sie na środek pierwszego rzędu.
po czym usłyszałam tylko ciche
-kur*a- wydobywające się z buzi Nialla.
Pużniej zobaczyłam dwujke ochroniarzy kierujących się w naszą strone.
-puść mnie!
prubowałam się wyrywać lecz to nic nie dawało, kilka łez pociekło mi po policzkach
-ja nic nie zrobiłam puść!
zanieśli nas do małego pokoju. Przytuliłam się do przyjaciułki i rozpłakałam na dobre.
-to był beznadziejny pomysł aby tu przyjść!
-ciiii, Kat, wszystko będzie dobrze, przecierz nie mogą nas tu więzić cały dzień! a pozatym widziałaś jego reakcje jak cie zobaczył!
Siedziałyśmy tam z dobre 2 godziny.Po czym usłyszałyśmy głosy i kroki kierujace się w naszą strone. wymieniłyśmy spojrzenia, wziełyśmy jakieś drewniane kijki które leżały na podłodze, stanełyśmy po obu stronach drzwi, Zo z prawej ja z lewej, a kiedy drzwi się otworzyły wycelowałyśmy w gościa który chciał przejść.
-Ałłłłłłłł!Pojebało Was!
-to wy nas tu ściągneliście idioci, wupuśćcie nas bo zaczne krzyczeć!
Wtedy, umięśnieni goście się odsuneli a zza nich wyłonili się oni, 1d, podeszłam do Niall'a po czym wycelowałam w jego policzek a potem usłyszałam cichy syk i charakterystyczny dzwięk ręki zderzającej się z policzkiem.
-Kat?
-Naprawde, a ja myślałam ze Lady Gaga!- wyparowała Zo- zostaw ją idioto! Wiesz co jej zrobijeł hmm wyjechaałeś bez pożegnania, tak po prostu zostawiłeś ja i co?? hmmm?? i nic! No właśnie w teraz to myślisz co??? NO WŁAŚNIE ty nie myślisz!
-czy mamy je uspokojić? -odezwał się jeden z ochrony
Niall kiwna przecząco głową a potem Zo znów zaczeła swój monolog
-wiesz jak ona się czuła? Powiem w prost nie wiedziała co z sobą zrobić a ta twoja siostra to tez jest dobra... jesteście siebie warci! Banda kretynów!
-Zo już skończyłaś?- odezwał się mój były znienawidzony chłopak
-pamiętasz moje imię??? jej jestem pod wtarzeniem.
Dwójka dalej się kłuciła a ja wtedy rozejrzałam się po sali i zobaczyłam 4 innych chłopaków.
Ciemny brunet, obok niego wyrzszy z jaśniejszymi włosami i krótko obstrzyrzony który wydawał siębyć zakłopotany w zwiąsku z całą zaistniałą sytułacją. Wcześniej sięim nie przyglądałam patrzyłam zawsze i iwyłączniee na mojego byłego. Popatrzyłam bardziej na prawo i tam ujrzałam...
-Harry?
Podbiegłam do niego i przytuliłam.
-Katniss. To ty, cześć!
Wtedy wzrok wszystkich powędrował na nas.
-to wy się znacie?

piątek, 4 kwietnia 2014

rozdzial 23

wyszlam, ze sklepu
-gdzies ty była, i czemu tam- wskazala sklep z którego przed chwilka wyszlam
-mamy bilety
-co?
-na koncert, -zerknelam na date- jutro
Od razu zapalila jej się iskierka w oczach, nie potrafila tego ukryc, bardzo ich lubila, w sumie to lubila ich kazda przecietna nastolatka: są przystojni potrafia spiewac i slawni, która by nie chciala takiego meza?
Od razu pomyslalam o sobie, zasmialam się w duchu.
Było już chyba po 20 więc Zo postanowila abysmy już poszly w somie to nie mialam nic przeciwko. Szlysmy pusta ulica. Kiedy Zoe się zachcialo zapalic, zaczela palic rok temu aby zabijac stres niestety teraz to przeszlo w nalug...
-masz zapaliniczke
-nie
-kur*w! Czy nikt teraz nie nosi zapalniczek
wtedy zobaczyla jakiegos goscia odpalajacego papierosa. Podeszla do niego , zobaczylam ze zapalila podziekowala i odeszla.

doszlysmy do domu, a ja zaczelam znow rozmyslac na tematy zwiazane z moja dawna miloscia- Niall'em. Kiedy wreszcie udalo mi się zasnac było po 9. dobrze ze dzisiaj jest sobota, zero lekcji i nauki.
-Katniss wstawaj!!!!!
-co?? daj mi jeszcze minutke
-nie, jest po 12!!!! wstan
-juz, - zepchnelam ja z lozka i poszlam się umyc.
-ale jestem glodna! Rusz się!
-no juz-wyszlam z lazienki-chocmy,-spojrzalam na Angelike-nie chcesz isc z nami?-spytalam niepewnie
-nie będę wam przeszkadzac. Bawcie się dobrze
-jak można bawic się zle w Londynie!
-W sumie to nadal nie moge uwierzyc ze tu jestesmy-odparlam
wyszlysmy z samochodu Zoe weszla do jakiegos butiku, więc ja zaplacilam za parking i dolaczylam do niej
-o ile mi się zdaje to miaysmy isc na obiad...
-musimy sobie wybrac cos ladnego na koncert. A tak w ogóle to o której jest?
-18 chyba.
Wyjelam bilety z torebki
-tak o 18 czyli za -popatrzylam na zegarek-4 godziny.
-zobacz na ta! Idelna dla ciebie kup ja!
Popatrzylam na nia :czerwona z koronka ze zlotym zameczkiem z tylu na ramiaczkach, , bardzo ladna ale nie dla mnie. Wzielam do rak metke.
-ooo nie jest zdecydowanie za droga
Zo postanowila wziasc sprawe w swoje rece, wziela mój rozmiar czyli idealne 34 i poszla do kasy, nim się obejrzalam stala za mna
-prosze bardzo
-dziekuje-pocalowalam ja w policzek-ale nie musialas
-musialam
-kocham cie
-ja ciebie tez
wyszlysmy ze sklepu, i pomyslalam o tym ze Zo to najlepsza przyjaciolka jaka kiedykolwiek mialam. Oczywiscie Li tez bardzo kochalam ale przyjaciulki powinny o sobie pamietac a ona o mnie zapomniala. Więc nia nie była.
Weszam do pokoju, naszej wspollokatorki nie było. Zo zaczela się szykowac na koncert ja uwazalam ze to glupie, przygotowywac się trzy godziny przed ale Zoe ma najwyrazniej inne wymagania co do wygladu.
-I jak wygladm?
Nalozyla ladna obcisla skurzana sukienke bez ramiaczek i botki. Usta pomalowala krwisto czerwona szminka narysowala czarne kreski uzyla dużo maskary i sztuczne rzesy.
-jej...
tylko to moglam powiedziec w tamtej chwili, zawsze wiedzialam ze moja przyjaciulka jest ode mnie o wiele ladniejsza a teraz jeszcze bardziej to podkreslila.
-podoba się?-jeszcze raz przejrzala się z zachwytem w lustrze, po czym odwrocila się i zrobila strasznie duze oczy-jeszcze nie jestes gotowa?chyba nie zamierzasz tak isc?
W sumie to tak właśnie chcialam
-nie, no co ty?
-pomoge ci, twoje ciuchy.....hmmm nie nadaja się na takie wyjscia.
Tak to prawda od WTEDY sami wiecie kiedy, przestalam nakladac spudniczki, sukienki i krotkie spodenki, zwykle stare poszarpanie jeansy i czarne topy w zupelnosci mi wystarczaly, w koncu ubrania maja oddawac charaktery i UCZUCIA a tak właśnie się czuje, jak cos co jest zbedne i niepotrzebne taki... wrzód na dupie.
Podeszlysmy do jej szafy, a ja w duchu modlilam się aby nie wyciagnela podobnego ubrania do tego które teraz ledwo zakrywalo jej posladki.
-to chyba nie jest dla ciebie dobre, nie jestes zbyt wysoka-popatrzyla ma mnie, nie wiem, czy szczerosc to wada czy zaleta???-ale to może cie nada...
wyjela.... tak sukienke i nie, nie obcisla skure tylko falbaniasta i kwiatowa taka dla malych dziewczynek.
Poszlam ja przymierzyc lekko odstawalo odemnie to dlatego ze zo jest troche hmmm wieksza odemnie. Wyrzsza i nie nosi rozmiaru 34 tylko 34 i pol. A ze takiego wg nie ma to jest skazana na za duze ciuchy-36.

sobota, 15 marca 2014

rozdział 22


DWA LATA PÓZNIEJ


-Zoe! Jesteś pewna, że to tu? jakos mi sie nie zdaje
-spokojnie, znam okolice mniej więcej przecierz kilka lat temu tu mieszkałam.
-mniej czy więcej??? a poza tym to było dawno.
-dobra, cicho muszę się skupic.
wtedy dziewczyna wyjeła z torebki GPS, a ja spiorunowałam ją wzrokiem
-''spokojnie, znam okolice''???
uśmiechneła się, kilkanaście minut pózniej, zaparkowała wypożyczony samochód przed wielkim ceglanym dwu piętrowym budynku. Nasza nowa szkoła z internatem. postanowiłam wyjechac z Irlandii i zapomnieć o okropnej przeszłości a Zoe jako wzorowa przyjaciółka mi towarzyszy.
Wtargałyśmy nasze walizki po schodach i otwożyłyśmy drzwi.
-w czym moge pomuc?-zapytała szczupła blondynka z długimi włosami-  Jestem Lee-
-Zoe a to Katniss- dziewczyna wpadła w zakłopotanie- przyjechałyśmy tu przed chwilka iii.... i tak sie składa, ze jestesmy tu pierwszy raz.... i nie wiemy....
-gdzie macie iść?- odparła blondynka, jakby czytała w myślach, kiwnełam głową-chodzcie, tu na lewo jest sekretariat, musicie pitwierdzic przybycie.
dziewczyna zachęciłanas do otworzenia drzwi, w koncu przełamałam sie i weszłam do pokoju.
-dzień dobry- powiedziałam
-nowe uczennice? mam na imie Elezabeth Carter i jestem derektorką.
-miło nam- wtrąciła Zo
-dobrze, w takim razie proszę podpiszcie sie tu, na dowód, że już jesteście, co prawda uczniowie mieli tu być już tydzień temu.....
-tak, wiemy mieliśmy problem z dojazdem.
-dobrze, dobrze. macie pokój numer 210 na drugim pietrze, póżniej jeszcze będziecie musiały podpisać inne dokumenty ale tak jak wspomniałam to pózniej.- usmiechneła sie,- Lee!!! wejdz prosze.
-słucham?
-zaprowadz je do pokoju numer 210
-oczywiscie, chodzcie
-a i jeszcze jedno, dołączy do waszego pokoju dziewczyna , powinna tu niedługo byc.
-do widzenia- rzuciłyśmy, i poszłyśmy do naszego nowego pokoju
szłyśmy kilka metrów w milczeniu ale naj wyrazniej blondynka tak nie potrafi..
-to skąd jesteście?
-z Irlandii
-aaaa to nie daleko...
-no nie zbyt.
-oooo to tu! no to do zobaczenia na kolacjii.
dziewczyna odeszła, wyjełam kluczyk z kieszeni i włożyłam do zamka, przekreciłam i otworzyłam drzwi. kto liczył na luksusy??? trzy łóżka a obok nich szafki nocne i  dwie duze szafy. na środku wielki stół i cztery krzesła.
-trzeba bedzie tu coś przerobić!-powiedział moja przyjaciółka
-zdecydowanie
zaczełyśmy sie rozpakowywać, po kilku minutach ktoś zapukał do drzwi.
-prosze!!!!!!!!!!!- wydarła sie Zo
otworzyły sie drzwi a w nich staneła czarnowłosa pięknośc
-cześć jestem Cloe
-katniss a to jest...
-Zoe - nie zdąrzyłam dokończyć, gdy weszła mi w zdanie.
czarnowłosa dziewczyna uśmiechneła się, i weszła do pokoju.
Jak by pomyśleć to nie najlepiej dogadywałam sie z innymi ludzmi ale teraz to w sumie nie było najgorzej, w ciagu jakiś 15 minut poznałam trzy no raczej dwie, bo derektorki nie moge zaliczyć,  osoby.
Pózniej było już tak nudno, że postanowiłyśmy przejśc sie z Zo po okolicy. Jako, ze ośrodek był prawie w centrum to okolica była w centrum...
-ej, Kat! patrz tu!- wskazała palcem napis ''1D World''- pamiętasz jak jeszcze chodziłas z Niallem?a w zasadzie to nadal chodzisz, nie powiedział ci , że z tobą zrywa. że ludzie mogą sie  tak zmieniac, teraz jest jednym z naj bardziej rozchwytywanych nastolatków na świecie.
wtedy zrobiło mi się strasznie smutno. popatrzyła na mnie
-trzymasz się w ogóle? nie pytałam się ciebie o to nigdy...
-błagam cie, dwa lata wystarczyły aby zapomnieć
kłamałam, nigdy nie zapomniałam o nim nawet na chwilkę i nigdy nie zapomne...
-to dobrze, nie powinnaś się tym martwić- przytuliła mnie a ja pomyślałam jak to dobrze mieć kogoś takiego jak ona.
Potem, weszła do sklepu z ubraniami obok, nie chciałam tam iść więc popatrzyłam na zdjęcia obok sklepu 1D, ''koncert one D w sobote 05.09, ostatnie bilety!!!''
i wtedy poczułam takie dziwne uczucie, i chęć bycia tam, i jak dawniej kibicowania chłopakowi tylko na żywo.
weszłam do sklepu, stanełam w kolejce i kupiłam dwa bilety, w pierwszym rzędzie.








PIERWSZY RAZ TAKI DŁUUUUUUUUGI ROZDZIAŁ MAM NADZIEJE, ŻE WAS NIE ZANUDZIŁAM ALE W KOŃCU CHCIELIŚCIE DŁUŻSZE ROZDZIAŁY....
I OBIECUJE, ŻE KOLEJNE BĘDĄ CIEKAWSZE bo ten to taki nudny wyszedł, że nie moge
no i tak jak zawsze:::::: 10 komów kolejny rozdział 



niedziela, 9 marca 2014

rozdział 21

siedziałam na werandzie, był półmrok można było dostrzec pozapalane światełka w domach po drugiej stronie ulicy.
mgła zakrywała choryzont a ja próbowałam wypatrzec dom Niall'a a raczej dom państwa Male, gdyz tak nazywali sie nowi nabywcy domu.
wciąż dręczyło mnie pytanie czemu? czemu mnie zostawił, potanowił wyjechać?
chciał spełniać marzenia podpowiadał mi drugi głos dochodzący z mojej głowy. ale czy to oznacza koniec, koniec mnie i jego. przecierz to niedorzeczne to nie mogła być decyzja z chwili na chwile, on wiedział, o tym ze wyjedzie kiedy sie godziliśmy. wiec dlaczego mi tego nie powiedział?


mijały tygodnie a One Direction podbijali rynek w Angli. One Direction bo tak zostali nazwani, piątka chłopaków którym dano jeszcze jedna szanse, jak widac wykorzystuja ja jak najlepiej mogą...
dzisiaj odbedzie sie ostateczny dzień- finał. strasznie sie bałam wyniku, nie chciałam aby im nie wyszło w końcu Niall nadal coś dla mnie znaczy.
nie stety to czego sie najbardziej obawiałam ziściło sie, nie zajeli 1 miejsca nawet nie 2 tylko ostatnie trzecie zasłużone miejsce.
nie mogłabym powiedzieć, że nie mają talentu i okropne głosy, nie byli profensjonalni ale na prawde bardzo ładnie.
Niall juz nie wrócił do Irlandii, zostawil mnie. czasem jedynie gadałam z nim przez skypa ale to nie było to samo, teraz widziałam jak bardzo go potrzebuje. ciągle był zabiegany, póżniej  nie miał czasu nawet na pięcio minutową rozmowe i stał sie tym czego sie obawiałam najbardziej kolejna gwaizdką internetu.
Li wyjechała razem z nim i jakby sie rozpłyneli.....



niedziela, 2 marca 2014

rozdział 20

-Niall ta piosenka jest cudowna, dziekuje
-nie ma za co-usłyszałam głos w komórce  - przyjde po ciebie jutro o 14
-dobra, czekam
-czesc ksiezniczko.

wstałam z łozka, poszłam  do łazienki nałozyłam ta cholerną tapete, czarna kródką sukienke i zeszłam na dół, ojca i mamy nie było, ogarneła mnie pustka i samotnosć. taka była prawda byłam ciągle samotna. nie chciałam zepsuc sobie humoru juz na sam poczatek dnia.
otworzyłam skrzynke odbiorcza- zadnych nowych wiadomości.
zrobiłam kawe tosta i spowrotem poszłam na góre do pokoju. właczyłam telewizje, nudne programy muzyczne i zjadlam przygotowany posiłek. mosiałam długa tak siedziec, straciłam kompletnie poczucie czasu, i patrzac na zegar w pokoju zobaczyłam godzine 14:02.
spuznia sie.
kilka sekund potem usłyszałam dzwonek u drzwi, zbiegłam po schodach i otwozyłam drzwi
-czesc Kat
-hej
pocałował mnie ale ja sie oderwałam
-spuzniłes sie
-przepraszam ksiezniczko
spionurowałam go wzrokim
-tak, własciwie to musimy gdziec isc? moze wejdziesz?
Weszliśmy na górę i skierowaliśmy się do mojego pokoju. Po przekroczeniu progu od razu podeszłam do fotela, na którym usiadłam. Niall dziwnie się na mnie spojrzał i podszedł do jakiejś szafki. 
-mosimy porozmawiac-powiedział a ja zrobiłam pytającą mine- wyjezdzam
-co?!- krzyknełam
-wyjezdzam do Londynu
-i teraz mi to mowisz?
-przepraszam-powiedział zbliżając się do mnie. pozniej zaczął gładzić swoim ciepłym palcem mój zimny policzek. Czułam jak ciepło rozpływa się po całym moim ciele.

Po chwili odeszłam od chłopaka, 
-dobra, trudno
wymusiłam usmiech, potem podszedł do mnie pocałował mnie w czoło wymówił mizerne ''pa'' i zszedł na dól.


Mijały dni, tygodnie, bez niego wydawały sie byc wiecznoscią, kazdy dzien był taki sam, odciełam sie od swiata, przyjaciół, pograzyłam sie w samotności.
Dzisiaj mijał 27 dzien od jego wyjazdu, dobrze pamietałam chwile kiedy mi powiedział któdkie słowo.- wyjerzdrzam.
lezałam na łózku myslac nad moim beznadziejnym zyciem, w jednej chwili sie poderwałam i wziełam pilota od telewizora. skakałam po nudnych programach az cos przykuło moja uwage a raczej ktos.
 (głos z telewizji)
''dzisiaj rozpoczeły sie kastingi do 7 edycji programu X-factor''
I wtedy, zawołano kolejna osobe.... a ja nie mogłam uwierzyc w to co widze.
blondyn z niebieskimi hipnotyzujacymi oczami zaczął wymiane zdan z jury a potem usłyszałam piosenke i jego cudowny głos.
okazało sie ze przeszedł dalej a po tym zdazeniu co tydzien włączałam w soboty X-factor'a i kibicowałam mojemu chłopakowi przed telewizorem jak jakas stuknięta fanka.







I CO MOZE BYC????????? czy ten x-factor to poraszka????
wiem ze totalnie nudny rozdział ale moze wam sie spodoba. (mam nadzieje) :::::::)))))))))